Czy żyjemy w stabilnym świecie, gdzie każda potęga ma swoją przeciwwagę? Ogień dla Wody? Ziemia dla Powietrza? Dobro dla Zła?
Nie. Żyjemy w wadliwym konstrukcyjnie świecie. Świecie opartym na regułach, które można łamać.
A ich łamanie nazywamy właśnie magią.
Nic, że nauczyliśmy się z nią żyć, że wydaje nam się, że okiełznaliśmy jej moc. Pozwalamy na magiczne wyścigi zbrojeń i na spiętrzanie magicznego luksusu, tłumacząc sobie, że istnieje jakaś nieprzekraczalna granica, że zawsze będziemy mogli to wszystko jakoś zatrzymać.
Zapominamy o jednym.
Jeżeli dla magii – sztuki łamania praw – istnieją jakieś ograniczające ją prawa… to je najpewniej je też można złamać.
Tagi: magia, opowiadanie, drabble
skomentuj (1)
Paradoks gwoździa i młotka: Czy najpierw była mowa, którą nie było, co powiedzieć? Czy umysł, który nie miał jak wyartykułować swoich prawd?
A może było tak, że pośród pokrzykiwań i bełkotu pierwszych małpiszonów, nagle narodziła się powtarzalność, a tuż za nią ewolucja. Najpierw po wąskim gardle strun głosowych: tak rzeczy niewypowiadane przestały istnieć. Potem adekwatności, drogami onomatopej i przystawalności do świata: Tak zjawiska nieistniejące stały się niewypowiedzialne. A dalej? Memy krótsze i głośniejsze.
Słowa łowiły swoje signifie z zupy pierwotnej znaczeń, mnożyły się na równinach hominidzkich umysłów. Raz zakorzenione zmieniały rzeczywistość – tworzyły ją, zamiast jej odpowiadać.
Oto narodził się sens.
Tagi: nauka, filozofia, opowiadanie, język, drabble
skomentuj (3)
Zajmuję się synestetyką książek.
Przykładowo: bohater pije czerwone wino – podkreślam to kolorem czcionki. Jeżeli jest arystokratą, świadczy o tym staromodny krój pisma przy jego wypowiedziach. Jeżeli pada przy tym wszystkim deszcz, to szaroniebieskie tło strony doskonale uwypukla ten fakt. Rosnąca czcionka towarzyszy opisowi majestatycznych krajobrazów, malejąca – didaskaliom małych przedmiotów, rozstrzelony druk – szybkiej akcji.
I dźwięk. Ludzie od wieków czytają przy muzyce. Ja po prostu wybieram najbardziej adekwatne utwory.
Tak dla całych książek. Głównie klasyka: Szekspir, Dostojewski, Austen. Współcześni pisarze sami już synestetyzują. Są też algorytmy komputerowe, ale to nie to samo...
Nie. Ilustracjami się nie zajmuję. Nie wydajemy tu komiksów.
Tagi: opowiadanie, język, drabble, science fiction
skomentuj (4)
To nie era krzemu, ani plastiku. To era żelu. Miętowego. Dziś wszystko jest w żelu i wszystko jest miętowe:
Mentolowe papierosy, guma do żucia, szampony do włosów, żel do ciała, żel do kibla, pasta do zębów w żelu i miętowa. Zagęszczony płyn–żel do naczyń, żelki-cukierki mentolowe, papier toaletowy o miętowym zapachu, gumki o miętowym posmaku, aktywny żel do prania i zmywarki.
Jemy ten żel, nacieramy się nim, czyścimy nim posadzki, a potem wdychamy go i nim śmierdzimy.
Tylko czekać, aż ludzkość zamieni się w orzeźwiającą galaretę. Co jesz tym się stajesz. Z żelu powstałeś w żel się obrócisz. Miętowy.
Tagi: śmieszne, opowiadanie, drabble, science fiction
skomentuj (4)
Wchodzę do gabinetu. Dentysta każe mi siadać, oparcie fotela opada – jest moda, by podczas zabiegu pacjent był w pozycji leżącej.
Na suficie dostrzegam jakiś obraz.
Reklama: „Gumki Protector – Ultra Safe”.
– Ściekafa plachtyka s tą leklamą. – Seplenię przez ssaka. Nie mam pojęcia, jak dentyści to robią, że rozumieją co mówisz, w takich chwilach.
– Prawda? Taki nowy pomysł speców od reklamy. Normalnie pacjent tak leży i może tylko liczyć dziury w suficie. A tak? Można pastę do zębów zareklamować na przykład „używałbyś, nie byłoby cię tu”. Można środki przeciwbólowe, „wiemy, co to ból zęba”…
– A ćsiemu plesierfatyfy?
– Jeszcze niedawno była tu porodówka.
Tagi: reklama, śmieszne, opowiadanie, drabble
skomentuj (6)
Poci się, nie wie co wybrać. Zegar wskazuje trzy minuty.
Przypomnijmy: Przycisk „A” wpuści trujący gaz do komory pełnej obcych ludzi. „B” usmaży prądem jego ukochaną. Jeżeli minie czas, włączą się oba.
Będzie ratować ukochaną, woli ją od tłumu anonimowych twarzy.
Jury podbija stawkę. Teraz „B” warte jest dodatkowo 1,000,000$. Kontestant wstrzymuje rękę. Mógłby spełnić wszystkie swoje marzenia. Czy kocha ją tak bardzo?
Nie! Będzie wciskał „B”. Teraz „A” wzrasta do 500,000$. Znów zmienia zdanie. Nagle jednak wartość spada do 100,000$. Cofa dłoń. Została minuta.
Proszę Państwa! Dawno nie mieliśmy, tak emocjonującego dylematu!
Zegar tyka! Co zrobi?
Odpowiedź: po reklamach.
Tagi: miłość, śmierć, reklama, opowiadanie, drabble, science fiction, dobro/zło
skomentuj (5)
link do części pierwszej
link do części drugiej
link do części trzeciej
Aurea mediocritas inaczej „Prawda leży po środku” (patrz też: „Wszyscy mają rację”), to powszechna sztuczka o korzeniach w stoicyzmie. To klasyczny kompromis, który, choć dobry jest w negocjacjach, to nie zrobił dobrze żadnej dyspucie naukowej.
Zaleca się używać go, gdy zarysuje się już dobrze podział stanowisk – stosujący go zyskuje wtedy niezasłużoną chwałę rozjemcy. Nie musi przy tym wysilać się, żeby wnosić coś do tematu, wystarczy, że powtórnie przytoczy zalety jednej i drugiej strony. Nie musi się również (a nie powinien nawet) opowiadać się po żadnej ze stron.
Autor klasyfikuje ten zabieg jako „tchórzliwy”…
…co innego zabieg: „Nikt nie ma racji”.
Tagi: opowiadanie, język, sztuczna inteligencja, drabble, science fiction, cykl
skomentuj (1)